Niechorze - deszczowy lipiec

Z Niechorza nie mamy chyba żadnych dobrych wspomnień. Samo miasteczko ładne, z jednej strony morze, a z drugiej jezioro. Cóż z tego, jak wszystko tu było do bani. Pogoda pod zdechłym Azorkiem. Nie dość, że cały czas padało, to dość mocno wiało. To nie było lato, a prawdziwa jesień, chociaż w lipcu. Żadnym pocieszeniem nie było, że cała Polska w tym sezonie taka zapłakana. Mieliśmy przecież jechać do Włoch, a znaleźliśmy się w końcu w Niechorzu. Do tego wszystkiego pensjonat
Niechorze okazał się prawdziwą ruderą. Zrobiłem właścicielowi awanturę, że zachowuje się po chamsku, bo zdjęcia w internecie są mocno podretuszowane, a informacje o wysokim standardzie to w standardach trzeciego świata. Nic sobie z tego nie zrobił, ale ja nie popuszczę - zawiadomię krajową izbę turystyki o nierzetelności reklamy tego obiektu. Na domiar złego przez ta niepogodę rozłożyła mnie jakaś grypa i większość czasu spędziłem w łóżku. Generalnie Niechorze godne polecenia, ale mnie tam już i za darmo nikt nie zaciągnie.
Inne: